RSC
Danny poznaje grupę o nazwie RSC - Red Suit Clan. Jest to grupa mająca własny kanał na IRCu, gdzie mogą dostać się tylko uprawnione osoby. Jako że na IRC Danny spędzał bardzo dużo czasu i zdążył zapoznać się z kilkoma członkami RSC, dostał hasło potrzebne do wejścia do RSC. Początkowo nic nie robił, tak jak obiecał członkom, tylko przyglądał się rozmowom jakie prowadzą w celach edukacyjnych. Chciał się uczyć, a pływanie z najlepszymi było ku temu krótką drogą. Starał się jak mógł, zaczął zadawać nieśmiałe pytania, które jednakże zahaczały o sedno problemu, który chciał rozgryźć, to podobało się członkom RSC. W końcu, kiedy uznał, że ma dość szeroką wiedzę, by wykorzystać ją w sensowny sposób, postanowił zrobić to, o czym od dawna marzył - włamać się na jakiś komputer, przejąć nad nim całkowitą kontrolę, wykonać kilka poleceń, za pomocą których mógł uzyskać ciekawe informacje i wylogować się w taki sposób, by nie pozostawić żadnych śladów. Przez kilka dni szukał odpowiedniego komputera, by dokonać zamachu, ale w końcu znalazł. Był to komputer jego nauczyciela, przez którego o mały włos nie został uziemiony na rok w tej samej klasie.
Pierwszy włam Danny'ego przebiegł tak, jak to sobie zaplanował. Podejrzewał, że nie będzie musiał się nawet specjalnie wysilić, by tego dokonać, więc wieczorem przystąpił do działania. Najpierw zeskanował wszystkie otwarte porty laptoma swojego nauczyciela, by wytropić chociaż jeden otwarty. Kiedy mu się to udało, użył programu telnet, by za pomocą kilku sztuczek wejść do jego systemu i przejąć prawa administratora. Zbliżał się koniec roku i nauczyciele musieli przygotowywać materiały do szkoły, więc teraz siedział przed komputerem. Danny szybko przejął uprawnienia administratora i sprawdził, nad czym pracuje teraz belfer, którego tak nie cierpił. Okazało się, że był to plan zajęć całej szkoły - widocznie przypadło mu w udziale w tym roku zająć się rozkładem lekcji dla całego liceum. Danny niewiele myśląc od razu zaczął mieszać w jego plikach. Najpierw je powyłączał, a potem natychmiast pousuwał zawartość plików. By być pewnym, że nie będzie można ich w żaden sposób odzyskać usunął jeszcze nadpisy tych plików. Po czym spokojnie wycofał się, usuwając logi i zostawiając jeszcze bombę logiczną - wirusa, który sformatuje dysk przy następnym uruchomieniu.