Kevin Mitnick i opinia publiczna
Po raz pierwszy Mitnick ściągnął na siebie uwagę opinii publicznej w 1982 roku. Wtedy to jeszcze jako nastolatek udało mu się włamać do mocno strzeżonego systemu komputerowego Centrum Dowodzenia Amerykańskich Sił Powietrznych. Jednak wykryto jego włamanie i zorganizowano obławę. Kiedy został aresztowany, miał przy sobie ponad dwadzieścia tysięcy numerów kart kredytowych. Jego zbiór zawierał także pokaźną liczbę aktywnych haseł do najróżniejszych kont internetowych - pocztowych, kredytowych, co tylko chcecie. Poza tym Mitnick miał już zapewnioną kontrolę trzech głównych siedzib firm telekomunikacyjnych w Nowym Jorku. A poza tym pod jego komendą była także cała sieć centrali telefonicznych w całej Kaliforni. W każdym momencie mógł spowodować telefoniczny chaos na ogromną skalę.Gdyby tylko chciał, mógł stawiać warunki największym firmom telekomunikacyjnym na całym świecie, które swoje siedziby miały w Stanach Zjednoczonych, a których komputery miał pod całkowitą kontrolą.
Mitnick jest jednak tylko jednym z tysięcy hakerów grasujących w Sieci. Są to anarchistyczni informatycy, którzy w ostatnich latach dali o sobie dość dużo znać. Wszystko przez rozprzestrzeniające się komputerowe sieci. Innym znanym hakerem, który przyczynił się do ogromnych strat jest Mark Abene, którego w Sieci wszyscy w środowisku znali jako Phiber Optik. Został on osadzony w pudle siódmego stycznia w tysiąc dziewięcset dziewięćdziesiątym czwartym roku. Dostał zarzut włamania się do głównych komputerów firm telekomunikacyjnych. Otrzymał wtedy wyrok ponad roku więzienia, jednak za dobre sprawowanie został zwolniony warunkowo po siedmiu miesiącach w tysiąc dziewięćset dziewięćdziesiątym czwartym roku.Jego włamania nie były takiego kalibru jak te Mitnicka, ale obydwaj mieli ze sobą bardzo wiele wspólnego. Obaj bardzo szybko opanowali metody darmowego dostępu do Sieci, dzięki czemu mogli surfować w internecie do woli, bez żadnych ograniczeń finansowych. Najpopularniejszym kawałem Abene było przekierowanie połączeń w Anglii tak, że po podniesieniu słuchawki ludzie słyszeli automat proszący o wrzucenie kilku centów potrzebnych do prowadzenia rozmowy.