Inni hakerzy
Explotion jest pseudonimem pewnego geniusza komputerowego. Jego pseudonim wziął się z błedu, jaki kiedyś popełnił przy wpisywaniu w wyszukiwarce nazwy hakerskiego skryptu, a kiedy przyjrzał się nazwie, uznał, że jest ona idealna dla jego nicku i tego, co sobą reprezentował. Był nastoletnim hakerem, który do włamań internetowych używał głównie exploitów, czyli małych programów pozwalającemu przejąć automatycznie władzę nad komputerem. Po latach działalności uznał, że nick pasuje też do jego osobowości,ponieważ jest połączeniem słów motion oraz explotion, czyli ruch, eksplozja lub wybuch. Cieszył się także z tego powodu, że nikt poza nim nie używa tego pseudonimu. To bardzo ważne w hakerskiej działalności - nikt nie może być kopią kogoś innego, każdy musi być oryginalny, uniklany. Wyjątkość w hakerskim świecie jest sprawą podstawową. Kiedy Explotion ma dziewiętnaście lat jest pełen nienawiści. Ale nie jest ona skierowana w żadnym konkretnym kierunku. Nienawidzi świata, jaki go otacza, zasady są dla niego czymś kompletnie idiotycznym. Wszyscy są idiotami, ignorantami i dbają tylko o hedonistyczne życie. On chce być kimś innym - artystą na miarę dwudziestego pierwszego wieku, który używa swoich umiejętności do zdobywania informacji zakazanych, schowanych na dyskach zabezpieczonych komputerów.
Explotion dobrze zna swoje racje. Myślał nad nimi bardzo długi czas. Jego nienawiść wobec świata nie jest jakimś pustym wymysłem nierozgarniętego nastolatka, który chce zwrócić na siebie uwagę. Wręcz przeciwnie - unika ludzi, nie zależy mu na poznawaniu nowych osobowości - znał ich już dostatecznie dużo. Rozumie swój gwniew wobec wszystkich, dokładnie przemyślał je już niejeden raz, więc nikt nie będzie mu mówił, że nie wie, o czym myśli. A hakerstwo, jakim się zajmował, choć nie było, jak sam przyznaje, najwyższych lotów, to dawało mu to sposób ekspresji, to był dla niego jedyny właściwy sposób wyrażania swoich emocji wobec świata. Dawno dawno temu przestał oglądać MTV. Wcześniej bardzo lubił ten kanał telewizyjny, ponieważ pokazywał po prostu muzykę. Lubił muzykę, zwłaszcza tę ostrzejszą. Jednak nie cierpił czasów, które zaczęły ukazywać muzykę typu "Macarena". Zrozumiał, do czego zmierza to wszystko - do chwalenia najbardziej prymitywnych, podstawowych potrzeb każdego prymitywnego człowieka - do seksu. Nie cierpił, kiedy ktoś chwalił cielese uciechy. Chciał, by świat był bardziej górnolotny. Nie cierpił świata za to, że zmierza ku jednemu - uproszczeniu i oddawaniu się hedonizmowi.